33Rozległy kontynent zaludniają różne plemiona o zróżnicowanej kulturze, Szacuje się, że na terenach obecnej Ameryki Północnej tysiąc pięćset lat przed nasza era mieszkało już milion trzysta tysięcy ludzi. Potomkowi ludu, który przywędrował z Syberii podzielili się na trzysta plemion zaludniając kontynent. Największe skupiska ludności były na wschód od Missisipi, na północnym zachodzie i w Kalifornii. Plemiona te zmuszone były wykorzystywać warunki geograficzne i klimatyczne terenów, na których żyły, tworząc różne tradycje. Najbardziej fascynują współczesnego człowiek stroje, które miały poszczególne plemiona. Wspaniałe pióropusze wodzów wykonane z piór i tkaniny, zdobione paciorkami i metalowym guzem. Na końcu piór przypinano końskie włosie. Równie ciekawie wygląda hełm Apacza wykonany z koźlej skóry, zdobiony paciorkami i metalowym guzem. Zmieniał się klimat. Poszczególne plemiona wędrowały, zwierzęta migrowały i wymierały. Najpoważniejszym zagrożeniem okazali się jednak przybyli zza wielkiej wody Europejczycy, którzy w ciągu czterystu lat dokonali niesamowitych zmian w Ameryce. Przywłaszczyli sobie część ziemi, spowodowali rozwój wielu, dotąd niewystępujących chorób epidemicznych, doprowadzili do degradacji kultury. Ameryka została podzielona na strefy zależne od klimatu i ukształtowania terenu. W obrębie rozległej Ameryki Północnej doszło do podziału na pierwotne strefy kulturowe. Wpływ na powstanie dziesięciu stref miało przede wszystkim ukształtowanie terenu. Drugim czynnikiem były klimat i przyroda tworzące na wschodzie osadnictwo rolnicze, a na południowym zachodzie koczownicze łowiectwo. Plemiona zamieszkujące Amerykę posługiwały się aż dwustu językami, często w ogóle do siebie nie podobnymi, dlatego też posługiwano się językiem migowym. W wiosce Minnesota mieszkał lud nazywany Czejenami, zajmujący się uprawą ziemi i polowaniem. Tak było aż do połowy osiemnastego wieku, kiedy Czejeni wyruszyli na zachód, porzucając osiadły tryb życia i rolnictwo na rzecz polowania na bizony i koczownictwa. Wtedy to widoczny z daleka pióropusz stał się symbolem wspaniałego wojownika, a dla wielu postrachem. Za spokojne plemię uważani byli również Apacze, który przybyli na Południowy-Zachód z terenów Kanady około tysiąc pięćsetnego roku. Z czasem opinia o ich łagodności diametralnie się zmieniła. Wierzono w moc duchów. Zamieszkujące Amerykę ludy pierwotne wierzyły w moc duchów. Duchy te wpływały na ludzi, zwierzęta, a nawet rośliny. Z pomocą duchów człowiek mógł być uleczony. Moce duchów potrafili wykorzystywać szamani, którzy niczym wspaniali aktorzy przeprowadzali ceremonie zmierzające do uzdrowienia ciał człowieka. Szamani przywdziewali przedziwne stroje składające się ze skór zwierząt, piór, masek i różnych przedmiotów. Wierzyli, bowiem, że człowiek musi przez swój umysł odrzucić chorobę. Do magicznych ceremonii wykorzystywali nie tylko swoją wiedzę, ale również znajomość działania ziół. Wiedza ta była rozległa, o czym świadczy stosowanie kawy, jako leku pobudzającego, kwasu salicylowego, czyli współczesnej aspiryny, przez ludy Pięciu Plemion Południowego Wschodu. Mieszkańcy Prerii znali leki na astmę i przyśpieszające gojenie się ran. Szamani mieli wielką moc, ale podobnie jak europejscy lekarz byli bezsilni względem epidemii ospy, która dziesiątkowała mieszkańców nowego świata. Ludy Mandanów wierzyły w moc wizji. Potrafili oni nic nie jeść i modlić się aż do momentu popadnięcia w obłęd. W wizjach przyswajano sobie moc duchów. Największe wizje czyniły człowieka szamanem, ponieważ wizja daje moc.